June 6

Mamy melodię, tylko nie w tonacji

Ostatnio zdarzyło mi się kilkukrotnie uczestniczyć w dyskusjach n/t rozwoju w Polsce. Zarówno rozwoju osobistego, jak i biznesowego. Przy takiej okazji rozmowa często schodziła na temat specjalistycznej literatury – zarówno w postaci drukowanych książek, jak i tzw. “blogów eksperckich”, których w Polsce jest wyjątkowo mało. Próbą zebrania takowych w jednym miejscu (poza prywatnymi czytnikami RSS’ów) jest 10przykazan. Ale i tam (co z resztą słusznie zauważył Krzysztof Urbanowicz, kiedy to sam takowych poszukiwał) całość syndykowanych treści jest zdominowana przez tematy okołoinformatyczne.
I nie sposób się dziwić, bo przecież ilu ekspertów z dziedzin niezwiązanych z IT ma czas/możliwość/ochotę/wiedzę ku temu, żeby takiego bloga założyć i prowadzić?Domena, hosting, wordpress? – To dla niektórych informatyczny bełkot.
Mogę to powiedzieć z czystym sumieniem, bo mój padre jest rzeczywiście ekspertem w swojej dziedzinie, ale nie ma werwy do tego, żeby prowadzić taką witrynę. A byłby to z pewnością niezły kąsek dla wielu studentów Akademii Muzycznych – ilu dyrygentów prowadzi blogi?
Nie nad tym jednak się dziś zastanawiałem. Blogi to rzecz jedna, ale ich treść to już zupełnie inna bajka. Może nie treść, ale sposób jej odbioru i implementacji w życiu czytelników. Dziwi mnie nastawienie wielu osób, które czytają np. teksty Alexa. W komentarzach odzywają się tylko ludzie, którzy w mniejszym lub większym stopniu potwierdzają jego teorie. Inni natomisat siedzą cicho w przeświadczeniu o tym, że “to nie na polską rzeczywistość”, “u nas to nie przejdzie”, “hehe, akurat”, “może za 50 lat” itp.
Ba, takie samo zdanie (“Świetna książka, ale… nie na polskie realia”) usłyszałem w odniesieniu do Marketingu Kotlera i Winning… Welcha!
Damn it! Kto tworzy “realia” środowiska w jakim żyjemy? Aaaa, Twój szef? Firmy z którymi współpracujesz? No tak, to w takim razie nie ma dla Ciebie ratunku… Troche inicjatywy! Nie ten szef, to inny! Jeżeli cały czas będziemy żyć, tak-a-nie-inaczej, bo “to są polskie realia i nic nie mogę na to poradzić” to rzeczywiście nic się z tym nie zrobi.

Oczywiście, nie zawsze mamy kompleksowy wpływ na środowisko. Zdarza się. że mamy do czynienia z hermetycznymi instytucjami, które są w fantastycznym położeniu i ani myślą go zmieniać (rzecz szczególnie dot. instytucji państwowych co widać w ławach sejmowych czy rozmowie pracownic ZUS’u w załączonym pliku).

Generalnie sprowadza się to do jednego: wiemy już (m.in. dzięki ksiażkom i blogom) co robić, ale nie potrafimy wpasować się z tą ideologią w otoczenie. Gramy w Cis-dur, a na około jest C-dur. Zgrzyt jest fatalny, to prawda. Ale kto każe nam tkwić w miejscu? Rusz się! Znajdziesz setki miejsc, gdzie wszyscy czekają na Twoją tonację!

No, chyba, że ktoś (jak nasze panie z ZUS’u i ich “idylliczne” wręcz otoczenie) gra w k-moll, ale to juz zupełnie inna historia… 🙂


Tags


You may also like

Dlaczego nigdzie nie ma zdjęć naszych dzieci?

Budowanie więzi: Wspólne przeżywanie emocji

  • Nie do końca zgodzę się z tym, co piszesz nt. tekstów i – przede wszystkim – komentarzy Aleksa.

    Oczywiście, sporo osób ma poglądy typu “to nie przejdzie” itd., ale podstawowy problem, jaki ja mam z blogiem Aleksa, jest taki, że trudno go do czegokolwiek przekonać.

    Zwróć uwagę na komentarze, w których czytelnicy się z nim nie zgadzają (nie ma ich wielu). Jak na eksperta od komunikacji, dość szybko zraził mnie do swojej twórczości. Pisałem zresztą o jego “agresywności” przedstawiania poglądów w komentarzach na jego blogu.

    Pozdrawiam (i ciebie, i Aleksa :),
    Rafał

  • {"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

    Use this Bottom Section to Promote Your Offer

    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim 

    >