January 22

Takiego hardkoru dawno nie widziałem.

0  comments

Nie wiem, nie wiem i po trzykroć nie wiem.

Dawno nie byłem na filmie który wzbudziłby we mnie tyle emocji. OK – widziałem ostatnio kilka naprawdę dobrych produkcji – był Wilk, był Dallas Buyers Club. Ale for fucks sake, Wilgotne Miejsca mnie zmiażdżyły.

I to fizycznie.

Nie pamietam kiedy tak bardzo się wyginałem na kinowym fotelu (dobrze, że te w Atlanticu na to pozwalają)

Biorę poprawkę na fakt, że uwielbiam kino zachodnioeuropejskie i jeśli mam do wyboru film francuski, niemiecki czy brytyjski to zawsze wybiorę go przed tak holly- jak bollywoodzką produkcją.

Ale do rzeczy.

To jest film dla ludzi o mocnych nerwach. Bardzo mocnych.

W tym miejscu zaczynam pisać o wulgarnej fabule, wiec język będzie adekwatny. (Mamo, mówiłem Ci, że byłem w kinie na filmie ba który bardzo nie powinnaś iść. To ten. Nie czytaj dalej.)

Film traktuje bardzo konkretnie o niemieckiej nastolatce, która rekompensuje sobie rozbite małżeństwo rodziców seksualną rozwiązłością.

Nic szczególnego, zgadza się?344_d1d103870fe5720

Otóż nie. Nie, dlatego że robi to w dość nietypowy sposób – film zaczyna się od jej wyznania że odkąd pamięta ma hemoroidy i że ma pewien fetysz związany że swoją cipką. Poza tum, że jej raczej nie myje, uwielbia siadać na usyfionychbdeskach klozetowych w miejskich szaletach i robić “pełne okrążenie cipka po całym obwodzie deski – im większy syf tym lepiej”

Po takim wstępie, jej badania nad przydatnością warzyw do masturbacji nie zrobiły na żadnym z widzów większego wrażenia.

Ale na pewno nie byłem odosobniony w bezwarunkowym odwróceniu głowy od ekranu kiedy nadszedł moment na zaprezentowanie motywu przewodniego filmu , czyli sceny w ktorej podczas szybkiego golenia główna bohaterka… rozcina sobie hemoroida lądując w szpitalu.

No k***, tego się nie spodziewałem i cieszę się niezmiernie, że widziałem ten film o 10 rano będąc jeszcze na czczo.

Od tego momentu zaczynają się – nie łudź się, nadal okraszane podobnymi ekscesami – emocjonalne dywagacje Helen o sensie życia, desperackich próbach pogodzenia rozwiedzionych rodziców i dochodzenie do przyczyn tego czemu jest tak jak jest, choć mogłoby byc zupełnie inaczej.

To co mnie w tym filmie urzekło, to jego… Naturalność. Postać Helen jest przez Carlę Juri grana tak doskonale, że każda scena wygląda jakby była przez nią faktycznie przeżywana – co najszczególniej widać podczas jej rozmów z ojcem, na którego patrzy oczami najbardziej zakochanej córki.

Film jest nakręcony i zrealizowany swietnie. W całym dramacie sytuacji dziecka wychowywanego przez skrajnie neurotyczna matkę, która nie potrafi się odnaleźć w życiu do tego stopnia, że próbuje zabić swojego małego synka, udało się uchwycić nastoletnia beztroskę – mimo, że jest beztroska stanowiąca tylko maskę dla wewnętrznego zagubienia i samotności.

Zastanawia mnie tylko czy forma nie przerosła tu treści, bo o ile ten film reżysersko  naprawdę bardzo, bardzo mi się podobał, o tyle temat wewnętrznych przeżyć głównej bohaterki może po prostu umknąć pod naporem scen wywalonych na wierzch fiiutow, spuszczajacych się na pizzę że szpinakiem, na która Helen, ma tak ogromna ochotę w swojej fetyszowej fantazji.

Nie dziwi mnie, że ten film będzie grany wyłącznie w kinach studyjnych.

Idźcie, zobaczcie. Ale na czczo.

 


Tags

filmy


You may also like

Bezpłatne szkolenie dla prawników, psychoterapeutów, konsultantów i freelancerów

Spowiedź noworoczna

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Use this Bottom Section to Promote Your Offer

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim 

>