Wczoraj opublikowałem listę płatnych aplikacji, z których korzystam.
Napisałem również, że w przypadku Evernote, najlepszy na początek jest pakiet Evernote Basic. Spieszę wyjaśnić dlaczego tak uważam.
Powodów jest kilka, ale jako, że jest to tekst o Evernote – czyli ikonie produktywności – to będę starał się trzymać się faktów i konkretów. Nie będę porównywał wszystkich wersji – na to przyjdzie jeszcze czas. Tym razem, chcę się skupić na tym co Evernote Basic ma, a nie na tym czego nie ma. A zatem, przechodząc do rzeczy:
Dlaczego stawiam na Evernote Basic?
Po pierwsze, jest bezpłatny.
Inwestowanie w aplikację, której nie znasz nie ma większego sensu, bo to inwestycja, która może się nie zwrócić. Czasem tak bywa, więc po co ryzykować? Co więcej, Evernote Basic nie jest pakietem testowym, ale pełnoprawną aplikacją, z której sam korzystałem przez 4 czy 5 lat, zanim podniosłem wersję do wyższej.
Po drugie, daje Ci nielimitowaną przestrzeń na notatki.
Przestrzeń “dyskowa” Evernote jest nielimitowana. I nielimitowany znaczy tutaj realnie nielimitowany, nie tak jak rok temu w przypadku OneDrive, gdzie użytkownicy przekroczyli limity nielimitowanej przestrzeni 🙂 Ograniczeniem jest tutaj ilość danych jakie można wprowadzić na przestrzeni miesiąca – dla pakietu Basic jest to 60MB. Dla porównania, ten tekst, liczący sobie dokładnie 600 słów, czyli 4261 znaków, wraz z odnośnikami i formatowaniem, jako notatka w Evernote (bo gdzie indziej mógłbym pisać swoje teksty?) dokładnie 0.005 MB. Skan 50+ stron skryptu z historii muzyki to ~9MB. Dopiero moja najcięższa, potężna notatka, opatrzona kilkunastoma zdjęciami w wysokiej rozdzielczości, kilkoma notatkami audio i licząca sobie ponad 10 tysięcy słów – zajęła 24MB. Czyli prawie wykorzystując limit pakietu Basic. Tworząc takie notatki warto przejść na wyższy pakiet, ale to wymaga czasu. Nie robi się ich od razu.
Po trzecie, wspiera współdzielenie notatek i notatników.
Nie jest to aplikacja standalone, skonstruowana tak, że dopiero w płatnej wersji można współpracować z innymi użytkownikami. Nie – już w wersji bezpłatnej można czerpać z możliwości kolaboracji (używam tego słowa w jego dawnym znaczeniu, ale jak widać – po raz kolejny historia zatoczyła koło).
Po czwarte, pozwala na rysowanie po zdjęciach i skanach
Jak coraz większa część społeczeństwa – jestem wzrokowcem. Komunikuję się wizualnie robiąc zrzuty ekranu, skanując teksty i robiąc zdjęcia. Evernote pozwala na “rysowanie” po materiałach graficznych, domalowywanie strzałek i dodawanie tekstów. Tak, by z łatwością przekazać to, co mamy do przekazania.
(Powyższy screenshot pokazuje skąd loguję sie do aplikacji, a że korzystam z różnych VPNów, sprawiam wrażenie niezłego obieżyświata)
Po piąte, ma świetne aplikacje mobilne
Android i iOS, niezależnie od tego czy masz w dłoni telefon czy tablet. Aplikacje wyglądają i zachowują się nieco inaczej pomiędzy systemami, ale wynika to w pewnej mierze ze specyfiki systemów. Aplikacja na Androida, wraz ze swoimi widgetami to dla mnie mistrzostwo świata!
Po szóste, stawia na bezpieczeństwo

Mam na myśli dwa aspekty bezpieczeństwa:
– wewnątrz aplikacji wszystkie notatki czy nawet ich fragmenty mogą być szyfrowane. I to silnym kluczem, bo AES128
– aby się dostać do aplikacji, można włączyć logowanie dwuskładnikowe – i to za pomocą aplikacji Google Authenticator, którą pewnie już masz w telefonie, więc nie wymaga niczego dodatkowego.
Po siódme, pozwala na synchronizację pomiędzy urządzeniami
Po prostu. Zapisujesz i w tle wszystko synchronizuje się tak, aby dostać się do notatek z dowolnego urządzenia. W przypadku wersji bezpłatnej mogą to być tylko dwie sztuki, czyli w najbardziej typowym wykorzystaniu – komputer + telefon lub tablet.
Po ósme, ostatnie:
Bezpłatny, oznacza BEZPŁATNY, a nie “napchany reklamami”. W Evernote ich nie uświadczysz, co znacznie wpływa na estetykę i produktywność pracy z tym narzędziem.
Reasumując – nie płać za subskrypcję Evernote. Nie warto, przynajmniej nie na początku. Później możesz chcieć korzystać z zaawansowanych funkcji (przeszukiwanie zawartości plików PDF i docx z poziomu aplikacji, dostępy offline, brak limitów urządzeń, większe limity per notatka i miesięczny upload). Ale na to przyjdzie jeszcze czas, więc na razie spróbuj wersji Basic.
Polecam 🙂
1 comment
Generalnie miałem ten sam dylemat w wakacje, kiedy skonczyla się wersja premium a chwile przedtem podnieśli ceny za uslugi. Zdecydowałem sięna wersję Plus z uwagi na dostęp do konta z różnych urządzeń. 🙂